Kozacy - część druga
Na taki los, oczywista, Kozacy absolutnie się nie godzili. Nie dla nich było uprawianie roli, oni czuli się wspaniałymi wojownikami, pragnęli wolności, chcieli konno i z szablą u boku przemierzać ukraińskie stepy, chadzać wraz z armią Rzeczypospolitej na wojny, bogacić się z łupów. Niestety, ani król ani senat tego nie rozumieli. Oni widzieli w Kozakach zwyczajnych potencjalnych rolników, którzy przez całe życie mogą uprawiać ziemię. Takie przyjęcie sprawy, wraz z fatalnym postępowaniem kleru katolickiego, który zmuszał wielu Kozaków do porzucania prawosławia i przechodzenia na wyznanie unickie, doprowadziło do tego, że Ukraina się zbuntowała. Nic w tym dziwnego - Ukraina bowiem w pełni zasługiwała na to by stać się kolejnym samodzielnym bytem prawnym wchodzącym po prostu w skład Rzeczypospolitej, ale nie będącym po prostu "województwem" Polski. Ukraina była na tyle samodzielna, miała na tyle własnego potencjału, że należało ją albo, tak jak na przykład Prusy, nieco zautonomizować, albo po prostu zostawić w spokoju. Niestety, Polacy wybrali trzecią drogę - fatalną drogę ucisku pańszczyźnianego i niedoceniania potencjału kozackiego, co już za króla Władysława Wazy zaowocowało olbrzymim buntem.